Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Naukonauci - Blog dziennikarzy naukowych POLITYKI Naukonauci - Blog dziennikarzy naukowych POLITYKI Naukonauci - Blog dziennikarzy naukowych POLITYKI

12.03.2014
środa

Z wykrywaczem pod Grunwald

12 marca 2014, środa,

"Bitwa pod Grunwaldem" Wojciech Kossak

 

Moda na prowadzenie prac archeologicznych na miejscach dawnych pól bitew trafiła do Polski. Zaczynamy z grubej rury – od Grunwaldu.

Dotychczasowe badania archeologiczne prowadzone pod Grunwaldem nie przyniosły satysfakcjonujących rezultatów. W trakcie tych pierwszych, z 1911 r., nie udało się znaleźć masowych grobów polskich i krzyżackich rycerzy, o których pisał Jan Długosz, dopiero w latach 60., w okolicy kaplicy krzyżackiej, archeolodzy natrafili na masowe pochówki zabitych w trakcie bitwy pod Grunwaldem rycerzy (z 200 szkieletów niektóre miały wyraźne ślady urazów bitewnych). Poza tym znaleziono nieliczne pociski do kuszy, groty strzał, oszczepów, oraz fragmenty broni siecznej i rękawic. Mimo wieloletnich wysiłków (trwały do 1990 r.) badacze nadal nie potrafią wskazać miejsca gdzie toczyła się bitwa. Wydawać by się mogło, że te tak mało owocne wyniki wystarczająco zniechęcą do kolejnych poszukiwań i miejsce ostatniej wielkiej bitwy rycerskiej Europy na zawsze pozostanie owiane mgiełką tajemnicy.

Tymczasem, na fali mody na rozkopywanie pól bitewnych, polscy badacze nie zasypiają gruszek w popiele i po raz kolejny postanawiają namierzyć miejsce, gdzie połączone siły polsko-litewskie dowodzone przez Władysława Jagiełłę, zwyciężyły z rycerstwem Zakonu Krzyżackiego. Muzeum Bitwy pod Grunwaldem właśnie podpisało umowę z duńskim stowarzyszeniem historycznym Harja z Odense. W ramach porozumienia zaopatrzeni w wykrywacze metali specjaliści z Dani, Norwegii, Litwy i Polski wyjdą we wrześniu na poszukiwaniu Doliny Wielkiego Strumienia, w której – jak wspominają źródła – doszło do głównego starcia. Badacze chcą sprawdzić dwie hipotezy – według jednej Dolina Wielkiego Strumienia biegła na południe od szosy Stębark – Łodwigowo, według drugiej mogła się znajdować na południe od Stębarka, w stronę jeziora Łubień. Badacze wychodzą z założenia, że w ziemi nadal leżą metalowe pozostałości po bitwie, których skupiska wskażą lokalizację ważniejszych potyczek i ustalić przebieg bitwy.

Trzymam kciuki za te nowe poszukiwania i mam nadzieję że dzięki nowoczesnemu sprzętowi uda się natrafić na kolejne bełty, pociski czy fragmenty zbroi, a może i nieznane pochówki. Problem polega na tym, że w średniowieczu zazwyczaj zbierano z pola bitwy nie tylko ciała poległych, by pochować ich w masowych mogiłach, ale też zabierano wszystko co było wartościowe i nadawało się do użytku. Na miejscu pozostawały jedynie wystrzelone pociski i poniszczoną broń. Wątpię jednak, że ze śladów znalezionych w ziemi będzie można odtworzyć przebieg starć między rycerzami, tak jak to udało się archeologom niemieckim badającym miejsce bitwy pod Lützen czy amerykańskim pod Little Bighorn. W tym wszystkim najważniejsze jednak jest co innego – w Polsce, póki co, pola bitew przeszukują głównie poszukiwacze skarbów, planowane badania pod Grunwaldem będą prowadzone pod nadzorem archeologów, znaleziska będą namierzane, opisywane i fotografowane, więc nawet jeśli wniosą niewiele, to przynajmniej nie zaginą. Poza tym za badania płacić będą Duńczycy, a to też nie jest bez znaczenia. Z pewnością o Grunwaldzie usłyszymy jeszcze nie raz i to zarówno w kontekście corocznych rekonstrukcji bitwy, jak i poszukiwań pozostałości po jej historycznym pierwowzorze.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php